A A A

Raport z zagrożonego miasta: opowiadanie "Adoruję Cię"

 

 

ADORUJĘ CIĘ




Ludzie jacyś inni i świat jakby nie ten sam. Niektórzy niezmiennie tkwią w tym samym miejscu, jednak w głowie myśli już dawno zmieniły charakter. Zamiast słów: kiedyś, w przyszłości, za rok, zaczynamy myśleć o tym, co aktualne. Wierzcie lub nie, ale mają miejsce rzeczy niesłychane. Ludzie zaczynają się zauważać, a w szczególnych przypadkach przez gardło wydobywa się szereg wątłych słów, które mają charakter pokrzepiający. Czy są szczere? Czy tylko pełnią zamierzoną funkcję? Trzeba zapytać nadawców owych komunikatów. Jednak są rozmowy, które na zawsze pozostaną niezmienne, nasze. Choćby wokół panował największy chaos, słowo „kocham” zawsze będzie wyrażało moją dozgonną miłość do Ciebie. Słowo „przepraszam” za każdym razem będzie szczere i przepełnione skruchą. Natomiast „dziękuję” będę używać tylko wtedy, gdy Twoje czyny sprawią, że na mojej twarzy pojawi się uśmiech. Jak widać, pewne zjawiska są stałe, nie do ruszenia. Jeżeli nie słyszysz tych słów na co dzień, mówione dzisiaj nie będą miały tak dużej wagi. Jednak daj ludziom szansę. Hasło „Zostań w domu”, niech nie będzie Twoim wybawieniem przed kontaktem ze światem zewnętrznym. Gdy masz sposobność, wyciągnij pomocną dłoń do tych, którzy swoją możliwość utracili przed wieloma laty. Bądź człowiekiem. Dla nich i dla siebie…
   

Uczestnicząc w nocnych maratonach zwanych teraz zakupami, można doświadczyć zjawisk naprawdę ciekawych. Twarze zakryte maseczkami, dłonie skryte w rękawiczkach, na szczęście serca otwarte, gorące. Odległość w kolejce zachowana co do centymetra, ale ludzie jakoś bliżsi się sobie stali. Nieśmiałe „przepraszam” czy dające nadzieję „dzień dobry” stały się hymnem odwiedzających sklepowe półki. Może to wszystko to tylko pozory, które pomagają nam egzystować kolejny dzień, ale ile razy już uniosły kąciki ust adresatów tworząc ich dzień lepszym, pełniejszym.
   

Ja natomiast bez ustanku, od wielu lat, witam Cię tymi samymi oczami, tymi, w których maluje się cała miłość do Twojej osoby. Może straciły już nieco koloryt, może białka są bardziej niż zwykle zaczerwienione, ale nadal są one pełne Ciebie. Więc kiedy odkładasz na półkę szalik, a kurtkę wieszasz na haczyk, wiesz już, że nic się nie zmieniło. Dla mnie zawsze byłeś kimś więcej niż tylko człowiekiem. Twoja praca, dzisiaj nazywana bohaterską, przynosi Ci wciąż tyle samo szczęścia. Chociaż ruchy stały się wolniejsze, na skroni pojawił się pierwszy siwy włos, a refleks pozostawia wiele do życzenia, to i tak każdego dnia wstajesz i wychodzisz tam, gdzie Twoja pomoc jest nieoceniona. Taki już jest ten świat. Mimo że kolejny przypadek wirusa zatrzymał Cię z dala ode mnie, zdajesz sobie sprawę, że zawsze masz gdzie wrócić. A gdy wracasz, ja zaczynam wciąż na nowo Cię adorować, mój miły...



LIRYKA